23.04.2021

Ekologiczne podróżowanie

Ekologia to nie jest tylko świętowanie Dnia Ziemi i czy kupowanie konkretnych produktów, to suma naszych małych, codziennych zachowań i wyborów konsumenckich. Pozwólcie, że do wielu porad dołożę też swoje trzy grosze i podpowiem kilka sposobów na to, jak podróżować bardziej ekologicznie. 

Po pierwsze i najważniejsze, podróże po Polsce są o wiele bardziej ekologiczne i lesswaste niż wakacje zagraniczne. Wiem, że miliony blogerów twierdzą inaczej, ale to nieprawda, że wystarczy na Malediwach czy Bali nie jeść mięsa, nosić pareo z eko lnu i używać szczoteczki z bambusa, żeby było ok. Według sciencefocus.com jeden lot z Londynu do Edynburga to emisja, którą moglibyśmy otrzymać jadąc tę samą trasę w 336 samochodów. Gdzieś przeczytałam, że ślad węglowy wytwarzany podczas jednego lotu międzykontynentalnego można porównać do rocznej jazdy samochodem. W przypadku lotów z przesiadkami emisja się zwiększa. Trudno to porównywać i dokładnie policzyć, ale konkluzja jest zawsze jedna: latanie samolotami jest w cholerę nieekologiczne. W pandemii jest jeszcze gorzej, bo samoloty nie są wypełnione całkowicie, jak kiedyś. To nie ulega żadnej dyskusji: najbardziej ekologiczne są podróże lądowe.

Agroturystyka to często również ekoturystyka. Hotele miewają zasady typu codzienna wymiana ręczników, sprzątanie, szwedzkie stoły, itd. W agroturystyce nie ma sprzątania codziennego pokoju, nie ma też marnowania jedzenia.

Swoje butelki i kubki. Niby oczywiste, ale wiele osób nadal zapomina. Ja zawsze mam swoją szklaną butelkę na zimną wodę, a na najbliższy sezon zdjęciowy mam też przygotowane dwie butelki termiczne i kubek termiczny. W większej butelce będę wozić wrzątek, w mniejszej ziołowe napary albo herbatę, a w kubku kawę. Może to się wydawać zabawne czy przesadne, ale wrzątek i napary nie zmarnują się nigdy, najwyżej jeśli nie wypiję wszystkiego to mogę ponownie zagotować lub wylać bez żadnej szkody dla środowiska, a dzięki kubkowi nie biorę kawy w kubeczkach jednorazowych na stacjach i zawsze mam miłą i ciepłą kawkę na planie i w drodze. Mała rzecz, ale jak się jedzie na zdjęcia na drugi koniec Polski i trwa to 5-6 godzin, to lepiej mieć zapas. 

Swoje pojemniki na jedzenie. W tym roku mam super pojemniki trzymające ciepło – takie menażki XXI wieku w ekstra kolorach, nadające się do mycia w zmywarce i w ogóle. Już nigdy więcej obiadu na wynos w plastikowej jednorazówce i styropianowym pojemniku, który przecieka! Nie mówiąc o tym, że w takim pojemniczku mogę sobie zalać na wieczór płatki owsiane gorącą wodą i mieć na rano jeszcze ciepłą bazę do owsianki. 

Swoje kosmetyki. Bez względu na to, gdzie będziemy spać, zawsze mam swoje kosmetyki i nie używam hotelowych miniaturek. Czasami po prostu zabieram swoje szampony i odżywki, czasami – jak jadę tylko na kilka dni – przelewam do mniejszych buteleczek po innych kosmetykach. Mam takie mini buteleczki po próbkach szamponów, które jeżdżą że mną już że cztery lata i po prostu wlewam tam sobie swoje kosmetyki. Szampon w kostce też jest super.  

Swoje ręczniki. Podobnie jak z kosmetykami – można wziąć z domu ręcznik (najlepiej sprawdzają się takie plażowe, szybkoschnące) i nie używać tych, które oferowane są w pensjonacie czy hotelu, żeby nie generować niepotrzebnego prania. No, chyba że jedziemy na dwa tygodnie, to na raczej jedno wychodzi czy wypierze hotel czy my w domu.

Torby materiałowe – żeby nie brać zakupów w siatkach foliowych. Na wyjazdach na zdjęcia “Daleko od miasta” zawsze mamy w samochodzie skrzynkę lub pudło i dwie wielkie torby ikei i do nich zapakowane jest jedzenie i wszelkie potrzebne nam rzeczy.

Sprzęt i ubrania z drugiej ręki. Jeżeli jedziesz na pierwszy w życiu wyjazd w góry albo na kemping i nie wiesz jeszcze, czy taka forma spędzania czasu ci się spodoba, to świetnym pomysłem będzie wypożyczenie wszystkiego, co tylko się da. Na aukcjach internetowych i w apkach z ubraniami możesz znaleźć fantastyczne ciuchy outdoorowe w bardzo niskich cenach. Tak samo jest ze sprzętem.

Po wielu latach życia na wsi i wyjazdów w najróżniejsze zakątki Polski mam taką obserwację: ludzie zawsze śmiecili, jedynie charakter śmiecia się zmienił. Kiedyś to były w większości biodegradowalne albo organiczne odpady, teraz to tony plastiku. Ekologiczny i lesswaste sposób podróżowania wymaga pewnej dyscypliny na początku (i pilnowania sprzedawców, którzy bardzo chcą wszystko zapakować w woreczki plastikowe!), ale szybko wchodzi w krew. Małe nawyki składają się na większą całość – bardziej świadome życie, oszczędności i dobre samopoczucie.  

Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Pola
Pola
5 miesięcy temu

ale tu cicho i spokojnie….

Agnieszka
Agnieszka
7 miesięcy temu

Gdzieś ostatnio usłyszałam,że UE od czerwca ? Wprowadza zakaz stosowania styropianowych pudełek na jedzenie na wynos. 😊